Po wojnie: nowy krajobraz dziedzictwa
W latach 1939–1945 Polska stała się celem systematycznego i wcześniej przygotowanego rabunku dóbr kultury. Proces ten rozpoczął się natychmiast po agresji niemieckiej i sowieckiej na Rzeczpospolitą. Choć głównym organizatorem grabieży była III Rzesza, również Związek Radziecki przejął znaczną część polskich zbiorów sztuki i dziedzictwa narodowego. Informacje na ten temat zawarte są między innymi w przygotowanym w 1941 r. raporcie o dewastacji polskiej kultury w czasie okupacji niemieckiej pt. „The Nazi Kultur in Poland”.
Czas i skala zniszczeń dokonanych przez Niemców
Systematyczne przygotowania do rabunku polskich dóbr kultury rozpoczęły się w Niemczech jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. Niemieccy historycy sztuki, korzystając z przedwojennych kontaktów naukowych i częstych wizyt w polskich muzeach oraz kolekcjach prywatnych, tworzyli szczegółowe spisy najcenniejszych zbiorów. Po 1 września 1939 roku, wraz z wkroczeniem Wehrmachtu, na teren Polski weszły również specjalne grupy przygotowane do przejęcia i wywozu dzieł sztuki.
Po zakończeniu kampanii wrześniowej grabież – zarówno oficjalne konfiskaty, jak i liczne rabunki dokonywane przez wojsko i funkcjonariuszy nazistowskich – została zalegalizowana przepisami wydanymi przez okupanta, mimo że naruszały one zapisy IV konwencji haskiej. Powstały wyspecjalizowane organy odpowiedzialne za przejmowanie polskich zabytków.
Za ocenę i przejmowanie dzieł odpowiadały m.in. SS-Ahnenerbe, Haupttreuhandstelle Ost, SS-Kommando Paulsen oraz liczni niemieccy specjaliści: historycy sztuki, rzeczoznawcy i kustosze. Działania te koordynowali najwyżsi funkcjonariusze III Rzeszy, w tym Arthur Seyss-Inquart i Otto Wächter, a także pełnomocnik ds. rejestracji i zabezpieczenia dzieł sztuki. Całość nadzorował Hermann Göring, którego decyzje doprowadziły do stworzenia sieci magazynów m.in. w Warszawie (Muzeum Narodowe, Wilanów) i Krakowie (Biblioteka Jagiellońska). W Generalnym Gubernatorstwie za „zabezpieczanie” dóbr kultury odpowiadał dr Kajetan Mühlmann, działający z nadania Göringa.
Konfiskaty i gromadzenie ruchomych dóbr kultury w kilku składnicach miały na celu zinwentaryzowanie tych obiektów i przejęcie nad nimi pełnej kontroli. Niejasne jest natomiast ich finalne przeznaczenie – deklaracje były częściowo rozbieżne. Jedno jest pewne: maiły one pozostać w składnicach do zakończenia wojny, i tak się w dużej mierze stało. Kajetan Mühlmann, zeznając po wojnie przed oficerami amerykańskimi, oświadczył, że skonfiskowane obiekty chciano włączyć do zbiorów niemieckich (Mężyński).
W 1943 roku Mühlmann przedstawił Göringowi obszerny raport dokumentujący zrabowane dobra. Po wojnie, podczas procesu norymberskiego, planowa grabież polskich dzieł sztuki została uznana za jedną ze zbrodni III Rzeszy. Pod koniec okupacji, w obliczu klęsk Wehrmachtu oraz w obliczu zbliżających się wojsk sowieckich rabunek przybrał formę masowej, chaotycznej grabieży wszystkiego, co dało się wywieźć lub zniszczyć.
Biblioteki w czasie okupacji
Okupanci stosowali wobec bibliotek odmienne zasady, przy czym polskie książki (literatura piękna, publikacje historyczne) nie miały dla nich żadnej wartości czy to intelektualnej, czy materialnej. Propaganda prowadziła jedynie wykazy tytułów uznanych za wrogie wobec III Rzeszy i niemieckiej kultury. Pozycje te wycofywano z obiegu.
Biblioteki publiczne zazwyczaj zamykano, nie interesując się losem przechowywanych tam zbiorów. Część z nich podzieliła los likwidowanych instytucji, przy których funkcjonowała (dotyczyło to zarówno jednostek administracji państwowej, jak i szkół). Księgozbiory przenoszono zwykle do piwnic lub magazynów, a z powodu braku miejsca często je niszczono: palono książki w piecach albo przekazywano na makulaturę. Zdarzało się jednak, że niektóre instytucje, np. duże warszawskie biblioteki naukowe, próbowały je przejąć lub ocalić (Mężyński).
Inaczej traktowano zbiory bibliotek naukowych: choć wyłączano je z użytku, to zasadniczo pozostawiano je na miejscu. Na początku okupacji biblioteki naukowe zamknięto, zwalniając personel, ale zapewniając ochronę obiektom. W 1940 r. okupacyjne władze utworzyły cztery państwowe biblioteki w Krakowie, Warszawie, Lwowie i Lublinie, do których włączono lokalne księgozbiory naukowe. Zgromadzono w nich ok. 6 milionów woluminów, które w większości przetrwały wojnę.
Ten ład okupacyjny zachwiał się jednak, a potem rozsypał wraz ze zbliżaniem się frontu wschodniego. Rozluźniła się dyscyplina administracji niemieckiej w GG – funkcjonariusze przestali szanować jakiekolwiek zakazy i zaczęli szabrować i wywozić na własną rękę pojedyncze dzieła sztuki.
Przykład dawał sam Hans Frank, który uciekając z Krakowa, zabrał do swoich posiadłości w Bawarii obrazy Leonarda da Vinci, Rembrandta i Rafaela. Kradli wszyscy urzędnicy, a proceder ten przeniósł się również do Wehrmachtu. Żołnierze przechodzący przez Polskę przywłaszczali sobie, niekiedy znalezione przypadkowo, ruchome dobra kultury (Mężyński).
W obawie przed skutkami podpisanego przez Himmlera zarządzenia z 1 grudnia 1939 r., nakazującego konfiskowanie wszelkich dóbr kultury w archiwach, muzeach, zbiorach publicznych i prywatnych, a także w obliczu naporu frontu wschodniego, celem działań polskich bibliotekarzy stał się od tego momentu wybór dóbr przeznaczonych do ewakuacji. Podjęto działania zmierzające do ocalenia zabytków i uchronienia ruchomych dóbr kultury przed unicestwieniem...
I właśnie w tym momencie zaczyna się historia ocalenia setek tysięcy cennych i nierzadko unikatowych księgozbiorów historycznych, która trwa przynajmniej do pierwszych lat po zakończeniu II wojny światowej.
Statystyka
Powojenne zestawienia dokumentujące jedynie udowodnione straty wskazują na ogromne ubytki: około 2,8 tys. obrazów europejskich mistrzów, 11 tys. dzieł malarzy polskich, 1,4 tys. rzeźb, a także potężne straty w materiałach bibliotecznych – 15 mln książek, 75 tys. rękopisów, 22 tys. starodruków, 25 tys. map, 300 tys. grafik czy 50 tys. muzealnych manuskryptów. Zniszczono również dziesiątki tysięcy bibliotek różnego typu, których łączne straty szacuje się na ok. 22 mln woluminów.
Według analiz dotyczących ponad 40 tys. bibliotek działających przed wojną, w Polsce było ok. 70 mln tomów, z czego w wyniku działań okupantów utracono 70–75% całości, czyli około 50 mln książek. Szczególnie dotkliwie ucierpiały biblioteki szkolne, oświatowe i publiczne, które straciły nawet 90% swoich zasobów; biblioteki naukowe – ponad połowę.
Zrabowane w czasie wojny polskie dzieła sztuki i zabytki trafiły do wielu krajów i dziś są rozproszone po całym świecie – od Niemiec i Rosji, przez Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię, aż po tak odległe miejsca jak Turkmenistan.
Opracowanie tekstu: Liliana Lewandowska