Jak sejm uchwalał prawo i podejmował decyzje?
Podejmowanie decyzji w Sejmie Walnym Rzeczypospolitej kojarzy się często z liberum veto – prawem jednostkowego sprzeciwu blokującego obrady, który mógł doprowadzić nawet do „zerwania” sejmu, czyli jego rozejścia się bez powzięcia ustaw. Zjawisko to rozwinęło się jednak dopiero za panowania Jana Kazimierza Wazy. Za pierwsze takie weto uchodzi sprzeciw posła upickiego Mikołaja Sicińskiego na sejmie 1652 r.
Sejmy toruńskie z 1576 i 1626 r. odbywały się w okresie, gdy zasada ta jeszcze nie obowiązywała w praktyce. Nie oznacza to jednak, że procedury podejmowania decyzji przypominały współczesne, a uchwały podejmowano większością głosów.
Już w XVI wieku prawo reprezentantów szlachty do uczestniczenia w sejmie wiązało się z niemal nieograniczoną wolnością wypowiedzi. Każdy poseł mógł się wypowiadać bez przeszkód i ograniczeń, a także sprzeciwiać się rozwiązaniom, których nie akceptował. Potwierdziła to konstytucja (ustawa sejmowa) z 1609 r., upoważniająca każdego uczestnika obrad publicznych do swobodnego „domawiania się” respektowania praw.
W konsekwencji Sejm Walny rzadko w ogóle odwoływał się do formalnego głosowania. Istotą jego pracy było raczej prowadzenie swobodnej dyskusji nad projektami. Celem tej dyskusji – poprzez tzw. „ucieranie” stanowisk – miało być osiągnięcie powszechnego konsensusu. Jeśli stosowano formy głosowań, to miały one charakter „miękki”. Najbardziej popularną formą było głosowanie per verbum placet – poprzez ustne wyrażanie przez uczestników powszechnej akceptacji dla projektu, bez procedury liczenia głosów. Przewodniczący obradom marszałek pytał, czy jest zgoda na projekt, a obecni odpowiadali głośnym potwierdzeniem lub zaprzeczeniem. W przypadku pojawiania się głosów przeciwnych negocjacje kontynuowano. W praktyce oznaczało to uznanie zasady jednomyślności. Bardzo nieliczne decyzje podejmowano jednak w formalnym głosowaniu (poszczególnych posłów, albo całych reprezentacji sejmików lub nawet całej prowincji). W taki sposób można było m.in. wybrać marszałka sejmu, choć nawet wówczas jednomyślność stanowiła preferowaną formę podejmowania decyzji.
Efektem pracy sejmu miały być ustawy nazywane w staropolskim języku prawnym „konstytucjami sejmu” (od łacińskiego constituere – ustanawiać). Konstytucje konkretnego sejmu uważano za jedną całość, dlatego spór wokół jednej konkretnej ustawy groził zablokowaniem przyjęcia innych, które nie budziły kontrowersji i były akceptowane przez wszystkich. Po zakończeniu sejmu konstytucje musiały być wpisane do ksiąg sądowych. Akt ten nazywano „oblatą”. Kopie konstytucji były rozsyłane po całym kraju. Przed wysłuchaniem relacji posłów każdy sejmik musiał mieć możliwość zapoznania się z treścią uchwalonych konstytucji.

