Wizerunki i plany miasta z epoki

Toruń

Toruń / ryt. Christian Daniel Pietesch, wyd. Johann Christoph Hartknoch (1684)

[Toruń, epitafium rodziny Neisserów z kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i Bł. ks. Stefana W. Frelichowskiego]

Epitafium rodziny Neisserów z kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i Bł. ks. Stefana W. Frelichowskiego

Epoka obu toruńskich sejmów to także czas powstania pierwszych wizerunków miasta – planów i widoków. Najstarszy zachowany widok miasta w popularnym do dzisiaj ujęciu od strony Wisły znajduje się na powstałym w 1594 r. epitafium rodziny Neisserów w Kościele Najświętszej Marii Panny. Jednak najbardziej znany i popularny jest widok (miedzioryt) autorstwa Christiana Daniela Pietescha, opublikowany w dziele Jana Krzysztofa Hartknocha Alt- und Neues Preussen w 1684 r. Pierwsze znane plany i tzw. plany-widoki (widoki z lotu ptaka) pochodzą z przełomu lat dwudziestych i trzydziestych XVI wieku oraz czasów późniejszych. Pokazują Toruń, np. najbardziej znany plan Mateusza Meriana, w otoczeniu ziemnych fortyfikacji bastionowych usypanych po 1629 r. Dość wiernie oddają one przestrzeń otoczonego murami obronnymi średniowiecznego miasta, do którego przybywali uczestnicy sejmów.  

Rysunek mostu toruńskiego wykonany przez angielskiego podróżnika Petera Mundy'ego

Rysunek mostu toruńskiego wykonany przez angielskiego podróżnika Petera Mundy’ego w 1643 r.

Mimo widocznego przestrzennego podziału na Stare i Nowe Miasto Toruń od 1454 r. stanowił ustrojową jedność. Do miasta prowadziło kilka bram od strony lądu: do Starego Miasta – od zachodu Starotoruńska, od północy Chełmińska; do Nowego Miasta – od północy Prosta, od północnego wschodu Św. Katarzyny, od wschodu Św. Jakuba. Toruń miał też kilka bram od strony Wisły, z których komunikacyjnie najważniejsze były: prowadząca do portu wiślanego (do którego w średniowieczu docierały nawet statki morskie) Brama Żeglarska i prowadząca w kierunku mostu wiślanego Brama Mostowa.

Większość uczestników sejmu z Korony i Litwy przybywała do Torunia z południa i ze wschodu (poza posłami z Prus Królewskich). Podróżując z południa, należało przedostać się przez Wisłę, która była naturalną i formalną granicą między Prusami a Kujawami. Była też rzeką – jak i dzisiaj – dość szeroką. Przedzielała ją jednak wyspa, Kępa Bazarowa, dzisiaj mało widoczna. W średniowieczu przez Wisłę przeprawiano się promami, a niekiedy (w czasach wojen) mostami pontonowymi. Pod koniec XV wieku zbudowano stały most drewniany, a w zasadzie dwa mosty: tzw. most niemiecki od miasta do Kępy Bazarowej i most polski od Kępy do brzegu kujawskiego. Stałość toruńskiego mostu, zwłaszcza na przełomie zimy i wiosny, była dość wątpliwa. Często był on niszczony przez wysoki stan wody i spływającą krę. Starano się temu zapobiec, budując przęsła zawieszone na szerokich wieszarach. Jedno z nich uwiecznił na swoim rysunku przejeżdżający przez Toruń w latach czterdziestych XVII wieku angielski podróżnik Peter Mundy. Jak widać, przejazd mostem do bezpiecznych nie należał.

Wielkim wyzwaniem dla miasta było wygospodarowanie odpowiednich kwater (tzw. gospód) dla senatorów i posłów. Gdy sejmy odbywały się w Warszawie, odpowiedzialność za przydzielanie miejsc zamieszkania parlamentarzystom spoczywała na marszałku wielkim koronnym. Wyznaczał on do tego zdania specjalnego urzędnika nazywanego stanowniczym. Należy przypuszczać, że w Toruniu sytuacja wyglądała identycznie, choć z pewnością marszałek i jego otoczenie słabiej znali miasto, musieli więc polegać na pomocy władz miejskich. Oczywiście przymusowy kwaterunek spoczywał przede wszystkim na mieszczanach, co z pewnością było dla nich uciążliwe. Warto wskazać, że zarówno Warszawa, jak i inne miasta goszczące sejm – zwłaszcza Grodno od lat siedemdziesiątych XVII wieku – miały problem z zapewnieniem dostatecznej liczby kwater dla parlamentarzystów. Jednocześnie koszty rynkowe najmu mieszkania lub domu były bardzo wysokie. Powodowało to częste – niekiedy gwałtowne – konflikty. Toruń w końcu XVI i w pierwszej połowie XVII wieku był jednak znacznie większym miastem niż Warszawa, stąd warunki kwaterowania parlamentarzystów były tu z pewnością bardziej komfortowe.

Wyznaczając gospodę dla posła lub senatora stanowniczy oznaczał dom zawieszając na drzwiach herb danej osoby, albo też ziemi bądź powiatu, który parlamentarzysta reprezentował. Przybijano tam również kartkę z imieniem i nazwiskiem zakwaterowanej osoby. Na mocy przepisów porządkowych zerwanie oznaczenia stanowniczego groziło surowymi karami.

< Previous page Next page >